Na pierwszy rzut oka trudno dociec, o co właściwie chodzi w orzeczeniu strasburskiego Trybunału Praw Człowieka. Polska została w nim skazana za “brak możliwości uczęszczania na lekcje etyki w szkole podstawowej”. Trybunał uznał to za naruszenie “wolności myśli, sumienia i wyznania” oraz przejaw dyskryminacji. Dyskryminowany miał być syn małżeństwa Grzelaków, którzy wytoczyli sprawę.
Czy prawem człowieka jest nauczanie etyki w szkole podstawowej, a jej brak dyskryminacją? A nauczanie estetyki? Albo drugiego języka? I czy z powodu ich braku można pozwać państwo polskie przed Trybunał Praw Człowieka? Absurd tego rozumowania bije w oczy. Naprawdę chodzi o operację rugowania religii z procesu edukacji. Domaganie się, aby istniała alternatywa dla religii, jest tego pierwszym krokiem. A dlaczego nie ma być alternatywy dla lekcji historii?
[…]
Pełny tekst: blog.rp.pl

