Odkąd kanton Zurych zaostrzył przepisy dotyczące śmierci na życzenie, coraz mniej osób korzysta z usług stowarzyszenia oferującego pomoc w samobójstwie – informuje „Rzeczpospolita”.
W zeszłym roku organizacja „Dignitas” pomogła umrzeć 89 osobom – o jedną trzecią mniej niż rok wcześniej. Jeszcze w 2006 r. z jej pomocą odebrało sobie życie aż 195 Szwajcarów, Niemców i Brytyjczyków, a chętnych było co najmniej dziesięć razy więcej – czytamy w dzienniku.
Szwajcarski tygodnik „Sonntag” upatruje przyczyn „końca samobójczego boomu” w zmniejszeniu się ilości Niemców przyjeżdżających w celach samobójczych do Szwajcarii, a to właśnie osoby tej narodowości stanowią ponad połowę klientów organizacji „Dignitas”. Odstraszają ich zapewne nowe przepisy dotyczące śmierci na życzenie, które władze kantonu Zurych wprowadziły w 2008 r. Zgodnie z nimi cudzoziemiec, który chce skorzystać z usług takiej organizacji jak „Dignitas”, musi spędzić co najmniej tydzień na terenie kraju i przedstawić dwie odrębne opinie lekarskie potwierdzające, że jest nieuleczalnie chory. Inaczej nie otrzyma recepty na śmiertelną dawkę barbituranów – podkreśla „Rzeczpospolita”.
Wcześniej klient Dignitasu uśmiercany był w ciągu kilku godzin od chwili przyjazdu do Zurychu. Wydłużenie tego czasu zniechęca potencjalnych samobójców do skorzystania z usług organizacji. Niestety, można się spodziewać, że szef „Dignitasu” Ludwig Minelli znajdzie jakiś sposób, by obejść niewygodne prawo, lub przeniesie „działalność gospodarczą” do innego kantonu.
Źródło: „Rzeczpospolita”

