Dziewięć kobiet zwabiła obietnica dużych pieniędzy (5 tys. dol.), które miały otrzymać po urodzenia dziecka z in vitro. Firma paserska za każdego noworodka dostawała 32 tys. dol. Cztery z ocalonych ostatnio przez tajską policję kobiet było siłą wywiezionych z kraju ojczystego.
– To niezgodny z prawem i nieludzki proceder. Wygląda na to, że w niektórych przypadkach doszło do gwałtu – wyjaśniał na konferencji prasowej minister zdrowia Tajlandii, Jurin Lakisanawist.
Nielegalna firma „Baby 101” konfiskowała kobietom paszporty, które obiecywała oddać po urodzeniu dziecka. Profile kandydatek na surogatki – mamy zastępcze – można było oglądać na stronie internetowej firmy „Baby 101”.
Kobiety podawane były procedurze zapłodnienia pozaustrojowego. Urodzone przez nie dzieci odsprzedawano nabywcom z zewnątrz.
Komercyjna surogacja jest nielegalna w Tajlandii. Politycy przygotowują projekt ustawy, która za surogację przewiduje wysokie grzywny i karę pozbawienia wolności. Minister podkreślał, że problem jest bardzo poważny. – Musimy zająć się sprawą zdecydowanie, w przeciwnym wypadku staniemy się miejscem handlu, w którym będą działały grupy przestępcze, trudniące się surogacją.
Źródło: LifeSiteNews.com, AS

