– Jeśli Karta Praw Podstawowych stanie się obowiązującym prawem Unii, to grozi nam dyktatura relatywizmu godząca w prawo naturalne i najbardziej fundamentalne prawa osoby ludzkiej – stwierdził w ubiegłym tygodniu w Warszawie prof. Roberto de Mattei, wiceprezydent Włoskiej Narodowej Rady Badań Naukowych. Założyciel i przewodniczący Centrum Kulturalnego Lepanto, redaktor naczelny prestiżowego, włoskiego miesięcznika „Radici Cristiane” wziął udział w zorganizowanej przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi oraz Instytut Studiów nad Rodziną UKSW w stolicy Polski konferencji: "Traktat Konstytucyjny a chrześcijańskie dziedzictwo Europy".
Prof. Roberto de Mattei poddał Kartę Praw Podstawowych Unii Europejskiej zdecydowanej krytyce – informuje KAI. Wykazał, że stanowi ona przejaw typowego dla Unii – na obecnym etapie jej rozwoju – prawa o charakterze postmodernistycznym, charakteryzującego się relatywizmem moralnym i subiektywizmem. Zastrzegł, że Unia poszła w zupełnie innym kierunku niż życzyli sobie tego jej ojcowie założyciele, pragnący wcielić w życie ideał chrześcijański. Powołując się na znanego rosyjskiego dysydenta Władymira Bukowskiego, wyjaśniał, że Unia, poczynając od Traktatu z Maastricht z 1991 r., stanowi realizację zasad międzynarodówki socjalistycznej. – Artykuł ten – zaznaczył prof. de Mattei – stwarza możliwość zaskarżenia przez Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości w Strasburgu ustawodawstwa krajowego tych państw, które nie przyznają związkom homoseksualnym praw równym rodzinie.
– Relatywizm obecny w Karcie Praw Podstawowych – stwierdził prof. Mattei – dotyczy tak podstawowych praw osoby ludzkiej jak m. in. prawo do życia czy rozumienia rodziny jako związku mężczyzny i kobiety. Mówca wykazał, że zapisane w Karcie prawo do życia ma charakter względny, gdyż został odrzucony postulat ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Brak jasnej definicji małżeństwa i rodziny skutkować może z kolei dążeniem do przyznania w całej Unii praw związkom homoseksualnym.
Szczególnie niebezpieczny – zdaniem włoskiego uczonego – jest art. 21 Karty Praw Podstawowych zawierający zakaz wszelkiej dyskryminacji. Stwierdza on dosłownie, że "zakazana jest wszelka dyskryminacja ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie etniczne lub społeczne, cechy genetyczne, język, religię lub światopogląd, opinie polityczne lub wszelkie inne, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną".
Uczony przestrzegł przed przyjęciem Karty Praw Podstawowych jako części Traktatu Reformujacego UE. Jego zdaniem doprowadzi to w konsekwencji – na skutek orzeczeń Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości – zarówno do wprowadzenia powszechnie dostępnej aborcji na terenie wszystkich państw członkowskich, jak i zrównania związków homoseksualnych z rodziną.
Nieco innego zdania był francuski uczony, Stephane Buffetaut, członek Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego. Były parlamentarzysta europejski uważa, że na obecnym etapie Karta Praw Podstawowych nie stanowi zagrożenia dla obowiązującego w państwach członkowskich prawa rodzinnego. Według niego art. 9 Karty stwierdza wyraźnie, że "prawo do zawarcia małżeństwa i prawo do założenia rodziny są gwarantowane zgodnie z ustawami krajowymi regulującymi korzystanie z tych praw".
Buffetaut wyjaśniał, że prawo wspólnotowe wykazuje wyższość wobec prawa krajowego tylko w tych dziedzinach, w których (na mocy traktatów międzypaństwowych) określone kompetencje państwa zostały przekazane strukturom Unii Europejskiej. Tymczasem ustawodawstwo dotyczące rodziny pozostaje w wyłącznej kompetencji każdego z państw członkowskich. W związku z tym nie było dotąd żadnych orzeczeń Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości jak i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które by kwestionowały prawo rodzinne jakiegokolwiek z państw członkowskich Unii.
– Jednakże podstawowym niebezpieczeństwem, z którym należy się liczyć – podkreślił Buffetaut – są bardzo silne wpływy lobby homoseksualnego i lobby feministycznego. Wpływy te są coraz bardziej dostrzegalne w Parlamencie Europejskim i innych najwyższych organach Unii. Nie wykluczył, że bezwzględna a przy tym skuteczna działalność tych lobby może spowodować w niedalekiej przyszłości zmianę orzecznictwa europejskich Trybunałów – w takim kierunku, przed którym ostrzegał wcześniej prof. Mattei. Jako przykład agresji ze strony wspomnianych "lobby" podał fakt, że jeśli ktoś opowiada się na naturalną, normalną rodziną, natychmiast określany jest jako faszysta.
Francuski uczony radził Polsce, aby w trakcie zbliżających się negocjacji w Lizbonie, wzorem Wielkiej Brytanii zastrzegła, że może przyjąć Traktat Reformujący UE, ale z wyłączeniem Karty Praw Podstawowych, bądź też uzyskała bilateralne gwarancje dla obowiązującego na jej terenie ustawodawstwa rodzinnego.
Dr Andrzej Grajewski, historyk, dziennikarz i publicysta, stwierdził, że polski rząd nie wykazuje w tej kwestii dostatecznej konsekwencji, choć zgłosił już oficjalnie zastrzeżenia do zapisów Karty w zakresie dotyczącym kwestii moralnych. Problem jednak polega na tym, że miało to charakter jednostronnej deklaracji, podanej do wiadomości innych państw UE, a nie klauzuli przyjętej przez obie strony.
– Nie wiadomo zatem – mówił Grajewski – jakie będzie ostateczne stanowisko Polski wobec Karty Praw Podstawowych podczas zaplanowanych na koniec października negocjacji na szczycie Unii w Lizbonie. Nie jest więc jasne czy Polska dołączy swój akces do Protokołu Brytyjskiego, który gwarantuje brak akceptacji Karty Praw Podstawowych w przyszłym Traktacie, czy zostaną przyjęte inne rozwiązania.
Dodatkową trudność – zdaniem Grajewskiego – stwarza tocząca się w Polsce kampania wyborcza oraz fakt, że za przyjęciem Karty Praw Podstawowych opowiadają się najważniejsze związki zawodowe, włącznie z "Solidarnością". Karta gwarantuje bowiem szeroki pakiet praw socjalnych, za czym opowiadają się struktury pracownicze.
Nawiązując do wypowiedzi poprzednich prelegentów, Grajewski przestrzegał przed niebezpiecznymi "furtkami", jakie stwarza niejasność zapisów Karty Praw Podstawowych. Ostrzegł, że "furtki" te mogą spowodować niebezpieczny wyłom, którym dla swych manipulacji posłużą się silne w UE "lobby" homoseksualne i feministyczne.
Jako przykład prawdopodobnej ingerencji w polskie ustawodawstwo rodzinne, Grajewski podawał możliwość osiedlenia się w Polsce homoseksualnego związku zawartego w Belgii lub Holandii. Związek ten zażądałby dla siebie analogicznych przywilejów, jakie prawo polskie przyznaje rodzinie. A jeśli spotkał by się z odmową polskich władz, to sprawa zostałaby zaskarżona do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Ewentualne pozytywne dla homoseksualistów orzeczenie Trybunału, wymusiłoby zmianę ustawodawstwa polskiego.
Grajewski skrytykował także niejasność co do tego, w jaki sposób ma być ratyfikowany w Polsce przyszły Traktat Reformujący UE. Zdecydowanie opowiedział się za ratyfikacją w drodze powszechnego referendum, co umożliwiłoby szeroką publiczną dyskusję nad jego treścią.
Źródło: KAI
Relacja z konferencji znajduje się także na stronie internetowej Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego.

