Wzbudzający wiele kontrowersji drewniany krzyż, znajdujący się na pustyni Mojave, a upamiętniający ofiary I wojny światowej został skradziony. W poniedziałek strażnicy rezerwatu przyrody, na którego terenie znajdował się krzyż zauważyli, że go tam nie ma. Dwa tygodnie wcześniej Sąd Najwyższy USA podjął decyzję, by krzyż, który został umieszczony w rezerwacie przyrody w 1934 r. dla upamiętnienia weteranów I wojny światowej pozostał na miejscu, mimo, że jego usunięcia domagali się ateiści z organizacji ACLU.
Prawnikom z ACLU nie podobało się, że pod krzyżem w okresie wielkanocnym gromadzili się wierni na modlitwę.
ACLU domagała się usunięcia krzyża, uznając, że teren rezerwatu przyrody należy do rządu, a rząd nie powinien w żaden sposób uprzywilejowywać jakąkolwiek grupę religijną, tylko ma być neutralny światopoglądowo. Sprawa kilkakrotnie trafiała do SN. Ostatnio sędziowie orzekli, że krzyż może pozostać na swoim miejscu, sugerując, że teren na którym on się znajduje może być wykupiony przez prywatne osoby, które dodatkowo powinny przekazać rezerwatowi jakieś połacie ziemi w innym miejscu.
Tożsamość złodziei pozostaje nieznana. Za jakiekolwiek informacje na temat kradzieży zaoferowano na razie 25 tys. dol. Kombatanci oraz instytucje ich wspierające są oburzeni. – To skandal podobny do bezczeszczenia grobów ludzi – stwierdziła Kelly Shackelford z Liberty Institute. – To haniebny atak na bezinteresowne poświęcenie naszych weteranów. Nie spoczniemy dopóki ten pomnik nie zostanie ponownie zainstalowany – dodała.
Źródło: LifeSiteNews.com, AS

