Głównym powodem do niepokoju wyrażonego przez obsesyjnie politycznie-poprawnych naukowców są m.in. historyczne odniesienia do ludobójstw, jakich dopuszczali się muzułmanie na chrześcijanach. Podobnych zastrzeżeń nie wzbudziły przy tym wzmianki o zdarzeniach, w których ofiarami byli muzułmanie.
Krytykom nie podoba się także użyta w dziele nomenklatura. Dlatego domagają się zastąpienia lub całkowitego pozbycia się konkretnych terminów, a nawet całych fragmentów odnoszących się do, ich zdaniem, niedopuszczalnych pojęć. Nie chcą widzieć na kartach książki takich słów jak „Antychryst", „Niepokalane poczęcie", „Zmartwychwstanie", „ewangelizm". Nie podoba się im także termin "BC/AD” (angielski skrót: przed narodzeniem Chrystusa/po narodzeniu Chrystusa) jako wyznacznik czasowy. Sugerują, by w książce znalazły się materiały, w których o chrześcijaństwie mówiłoby się w sposób szyderczy.
George Thomas Kurian, główny redaktor encyklopedii, poinformował już współpracowników i recenzentów, że wydawnictwo chce poprawić dzieło, a wydrukowane już egzemplarze zniszczyć. Zdaniem Kuriana decyzja wydawnictwa, które straci przy tym olbrzymie pieniądze, jest bezprecedensowa i jego zdaniem to „prawdopodobnie pierwszy przypadek masowego palenia książek w 21 wieku".
Kurian zapowiedział dochodzenie prawa przed sądem w pozwie grupowym o naruszenie warunków umowy.
Źródło: KAI

