Historia FOCA sięga końca lat 80., gdy zwolennicy legalności aborcji po raz pierwszy wprowadzili w Senacie projekt ustawy pod tą nazwą, obawiając się rychłej rewizji słynnego orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie Roe kontra Wade (odmawiała ona stanom prawa do delegalizowania aborcji) – przypomina „Rz”.
W 2007 roku Sądu Najwyższy podtrzymał federalny zakaz przeprowadzania tzw. aborcji przez częściowy poród, którą wykonuje się w zaawansowanej ciąży, wywołując poród i zabijając płód w jego trakcie. Najnowsze wcielenie FOCA wprowadzone pod obrady w kwietniu ubiegłego roku jest odpowiedzią zwolenników wyboru na to orzeczenie sądu. Według „Rz”, miażdżące zwycięstwo demokratów w ostatnich wyborach otwiera przed nimi historyczną szansę przyjęcia ustawy, która zakazywałaby wszelkich prób ograniczania kobietom dostępu do aborcji.
– FOCA to cyniczna próba przedwczesnego zakończenia debaty nad aborcją i ogłoszenia zwycięstwa, mimo że wszystko wskazuje na to, że społeczeństwo nie popiera większości przeprowadzanych w Ameryce aborcji – twierdzi Denise Burke ze stowarzyszenia Amerykanie Zjednoczeni dla Życia. Organizacja ta rozesłała do stanowych parlamentów wzór rezolucji potępiającej FOCA, wzywając je do jak najszybszego jej przyjęcia. Pod apelem do Kongresu o odrzucenie projektu podpisało się do soboty ponad 310 tysięcy osób.
Wizja przyjęcia ustawy wywołała gwałtowną reakcję między innymi w amerykańskim Kościele katolickim, który w przypadku przegłosowania projektu w obecnym kształcie nie mógłby odmawiać zabiegów aborcyjnych w setkach prowadzonych pod jego patronatem szpitali i klinik. Część biskupów zapowiedziała, że jeśli władze będą próbowały wyegzekwować to prawo, każe zamknąć wszystkie podlegające im szpitale – czytamy w „Rzeczpospolitej”. Biskup diecezji Arlington Paul Loverde zapowiedział jednak: – Moja odpowiedź brzmiałaby: nie zamknę szpitala i nie zamierzam przeprowadzać aborcji. Proszę, aresztujcie mnie.
Tymczasem – informuje „Nasz Dziennik” – kolejne nominacje Obamy nie pozostawiają złudzeń. Jednym z doradców Obamy został adwokat Thomas Perrelli – prawnik, który reprezentował męża Terri Schiavo, kiedy ten zabiegał o zabicie jego pozostającej w stanie śpiączki żony. Dołączył on do "zespołu zmian", aby decydować o składzie przyszłego Departamentu Sprawiedliwości.
„NDz” przypomina, że to dzięki radom Perelli Michael Schiavo skierował sprawę z sądu stanowego do federalnego, który wydał zgodę na uśmiercenie Terri. Przez długi czas prawnik ten współpracował z niesławnymi biurami adwokackimi otwarcie optującymi za eutanazją.
Nominacja nie jest zaskoczeniem. W czasie jednej z debat przedwyborczych Barack Obama stwierdził, że jego największym błędem było głosowanie w Senacie za ustawą, która miała pomóc uratować Terri Schiavo. Wynika z tego, że przyszły prezydent USA wstydzi się tego, iż opowiedział się przeciwko wydaniu bezbronnej kobiety na trwające dwa tygodnie męczarnie umierania z głodu i pragnienia – czytamy w „Naszym Dzienniku”.
Źródło: „Rzeczpospolita”, „Nasz Dziennik”

