Naukowcy ze stanu Nowy Jork, dokonujący eksperymentów na embrionalnych komórkach macierzystych, jako pierwsi w USA będą mogli płacić z publicznych pieniędzy dawczyniom komórek jajowych. Zgodę na to wydał nowojorski komitet zarządzający funduszami stanowymi na badania na komórkach macierzystych, Empire State Stem Cell Board. Kobieta-dawczyni będzie mogła otrzymywać nawet do 10 tysięcy dolarów.
Zwolennicy tego typu eksperymentów uważają, że gratyfikacja finansowa dla dawczyń jest konieczna, by rozwijać badania. Przeciwnicy podkreślają, że w ten sposób ludzkie ciało będzie postrzegane jako zwykły towar. Doprowadzi to do wykorzystywania kobiet znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej.
Dyrektor Katolickiego Instytutu Etyki i Osoby Ludzkiej w Westchester, ks. Thomas Berg uważa, że nowa sytuacja, stanowić będzie „nadmierną zachętę do nadużyć”. Duchowny był jedynym członkiem rady zarządzającej funduszami na badania na komórkach macierzystych, który sprzeciwił się decyzji o wynagradzaniu dawczyń komórek jajowych. Ta właśnie instytucja będzie zajmowała się wyceną i przyznawaniem grantów w konkretnych przypadkach.
W maju br. amerykański episkopat rozpoczął kampanię przeciwko rządowemu projektowi ustawy o badaniach na embrionalnych komórkach macierzystych. Biskupi wezwali wiernych, by wysyłali swoje protesty do Kongresu i Krajowego Instytutu Zdrowia w Departamencie Zdrowia.
Kilka dni temu Barack Obama rozwiązał przed upływem kadencji Prezydencką Radę ds. Bioetyki (PCBE). Najprawdopodobniej lewicowemu prezydentowi chodziło o krytykę, którą członkowie Rady wysunęli wobec propagowanych przez niego projektów badań na embrionalnych komórkach macierzystych.
Źródło: KAI

