19 października ruszyła w USA akcja zbierania podpisów pod wnioskiem do amerykańskiego Kongresu, który mógłby pozbawić funduszy federalnych największą proaborcyjną organizację, Planned Parenthood (PP). Organizatorzy akcji, która przebiega pod patronatem portalu związanego z ruchem obrony życia LifeSiteNews(LSN), chcą zebrać 100 tys. podpisów i złożyć do amerykańskich kongresmanów i senatorów.
Inicjatorzy akcji chcą rozpropagować inicjatywę głównie przez portale społecznościowe i prywatnymi kanałami. Przy okazji przypominają, że 54 proc. amerykańskich wyborców sprzeciwia się finansowaniu PP z podatków.
Steve Jalsevac, założyciel i szef LSN, podkreśla, że PP to największy na świecie zabójca nienarodzonych dzieci. – Ale nie tylko, bo śledztwa prowadzone przez Lilę Rose i Live Action wielokrotnie wykazały, że ta aborcyjna organizacja w sposób rażący lekceważy prawa chroniące nieletnich i bezbronnych – zauważa Jalsevac.
Szef LSN apeluje jednocześnie, by pozbawić aborcyjnego giganta wsparcia w postaci setek milionów dolarów rocznie, pochodzących z „ciężko wypracowanych pieniędzy amerykańskich podatników”.
Na początku tego roku obrońcy życia liczyli, że uda się przeforsować specjalną poprawkę republikanina, Mike’a Pence’a, pozbawiającą PP środków publicznych. Jednak po początkowych sukcesach projektu w Izbie Reprezentantów, dokument przepadł w kontrolowanym przez Partię Demokratyczną Senacie USA. Walka z aborcyjnym gigantem przeniosła się wtedy do organów ustawodawczych poszczególnych stanów.
W 2010 roku PP otrzymała z budżetu państwa 363 mln dolarów dotacji. Niedawno ta największa na świecie organizacja proaborcyjna została przyłapana na pomaganiu stręczycielom nieletnich. Filmy dokumentalne nakręcone ukrytą kamerą przez działaczy z grupy Live Action w różnych ośrodkach PP wskazały, że pracownicy ośrodków są skłonni pomagać w przeprowadzeniu aborcji nawet, gdy matka ma nie więcej niż 14 lat i istnieje uzasadnione podejrzenie, że dziewczyna jest ofiarą handlarzy ludźmi, czerpiących zyski z prostytucji. Na podstawie ujawnianych materiałów co najmniej w dwóch przypadkach prokuratura wszczęła śledztwo.
Źródło: KAI

