Amerykański Kościół rozpoczął największą w swej historii kampanię w obronie życia. Jest ona odpowiedzią na ożywienie działalności ruchów proaborcyjnych po ostatnich wyborach do kongresu – informuje Radio Watykańskie. Rozgłośnia zaznacza, że w amerykańskim parlamencie od 16 lat nie było tak wielu sprzyjających aborcji polityków, a proaborcyjni aktywiści domagają się dalszej liberalizacji prawa w tym zakresie.
W ostatnich tygodniach skrzynki pocztowe przedstawicieli Kongresu zostały zapełnione kilkudziesięcioma milionami kartek pocztowych. Ich nadawcami są szkoły katolickie, parafie, a także organizacje świeckie występujące w obronie dzieci nienarodzonych.
Przy aktualnym układzie politycznym katolicy nie stawiają sobie zbyt wygórowanych celów. Zależy im jedynie na zachowaniu prawnego status quo, to znaczy i tak bardzo skromnych restrykcji, które nie ograniczają samego stosowania aborcji, a jedynie zakazują jej finansowania z kieszeni podatnika oraz chronią przed dyskryminacją ośrodki medyczne i poszczególnych pracowników służby zdrowia, którzy nie chcą brać udziału w zabijaniu nienarodzonych – informuje Radio Watykańskie.
Inicjatorom wysyłania kartek pocztowych do kongresmanów, chodzi wyłącznie o to, by podtrzymali obowiązujące przepisy antyaborcyjne i sprzeciwili się promocji i uprawomocnieniu aborcji w całych Stanach Zjednoczonych.
Z kolei przewodniczący komisji episkopatu ds. obrony życia napisał list do wszystkich parlamentarzystów. Kard. Justin Rigali stwierdza w nim, że zmuszanie obywateli do opłacania aborcji z ich podatków oraz odbieranie im prawa do sprzeciwu sumienia byłoby pogwałceniem samej idei „wolnego wyboru” (pro choice), którą kierują się rzekomo zwolennicy „prawa” do aborcji. „Naruszałoby to również – napisał kard. Rigali – istniejącą od dawna w naszym narodzie dobrą tradycję poszanowania sumienia i wolności religijnej”.
Źródło: Radio Watykańskie

