Działacze organizacji pro-life oskarżają największy magazyn kobiecy "Vogue" o promowanie i gloryfikowanie tzw. aborcji przez częściowe urodzenie. W styczniowym numerze pisma ukazał się wywiad z mieszkanką Nowego Jorku, która opowiada o dokonaniu tego odrażającego czynu w 22 tygodniu ciąży za radą lekarzy – informuje KAI.
Aborcja przez "częściowe urodzenie" polega na tym, że lekarz wywołuje u pacjentki akcję porodową, po czym, gdy dziecko jest już częściowo na zewnątrz, zgniata mu główkę. Po takiej procedurze usuwa się z łona kobiety szczątki dziecka. Zabieg ten – przeprowadzany w trzecim trymestrze ciąży – został zakazany przez rząd USA w 2003 roku, mimo że prezydent Clinton trzykrotnie próbował zawetować ustawę. Sąd Najwyższy podtrzymał ten zakaz w kwietniu ubiegłego roku.
Lot Cambell, bohaterka artykułu, choć jej życie i zdrowie nie były zagrożone podczas ciąży, przyznaje, że chciała zaoszczędzić dziecku cierpienia. "Wierzę, że był to sposób, by przynieść najmniej cierpienia sobie, mężowi i naszym przyszłym dzieciom, a przede wszystkim dziecku, które było we mnie"- zwierza się na łamach miesięcznika. Zdaniem Cambell sama nazwa "aborcja przez częściowe urodzenie" nie jest trafna, bo zawiera już w sobie krytyczny osąd, dlatego woli porównywać zabieg do aktu wypływającego z miłości.
Zdaniem przedstawicieli organizacji antyaborcyjnych, bezkrytyczne przedstawienie tej historii w tak wpływowym piśmie może spowodować, że „aborcja przez częściowe urodzenie” zacznie być modna wśród kobiet.
Źródło: KAI

