Stan Massachusetts żąda zniesienia przepisów broniących tradycyjnej rodziny – informuje „Rzeczpospolita”. Przyjęta przez Kongres w 1996 roku ustawa o ochronie małżeństwa (Defense of Marriage Act), stwierdza bowiem wprost, że „małżeństwo to związek jednego mężczyzny i jednej kobiety”. Regulacja ta odmawia również związkom homoseksualnym m.in. przywilejów emerytalnych, ulg podatkowych czy możliwości brania zwolnień lekarskich na opiekę nad chorym „partnerem”.
Władze Massachusetts twierdzą, że przyjmując te przepisy, Kongres przekroczył swoje uprawnienia „kodyfikując wrogość wobec gejów”. Zdaniem prokuratora generalnego Marthy Coackley prawo to dyskryminuje pary homoseksualne oraz zbyt daleko ingeruje w suwerenność stanu, w którego prawie nie ma już różnicy między tradycyjnymi małżeństwami i „małżeństwami” homoseksualistów.
Organizacje broniące małżeństwa jako tradycyjnego związku między kobietą i mężczyzną są oburzone. Widzą w tym próbę stworzenia precedensu przez zaangażowanie władz federalnych. Dotąd działania lobby homoseksualnego koncentrowały się głównie na walce o przywileje na szczeblu stanowym, a decyzje władz stanowych nie przekładały się na cały kraj.
Massachusetts zawsze wiódł prym w prohomoseksualnych inicjatywach. Był to pierwszy amerykański stan, który już w 2003 roku zalegalizował „małżeństwa” homoseksualistów. Od tego czasu „pobrało” się tam 16 tysięcy par tej samej płci. A w ślady Massachusetts poszły Connecticut, Iowa, Maine, New Hampshire i Vermont. Teraz mogą dołączyć do pozwu – czytamy w „Rzeczpospolitej”.
– Jedyna dobra wiadomość jest taka, że mieszkańcy stanów, w których kwestię małżeństwa poddawano głosowaniu, opowiadali się przeciw związkom homoseksualnym. W ten sposób blisko 30 stanów wprowadziło do swoich konstytucji zapis o obronie tradycyjnego małżeństwa – stwierdził szef Instytutu Rodziny Katolickiej i Praw Człowieka Austin Ruse.
Źródło: „Rzeczpospolita”

