Owacją na stojąco wierni parafii pw. Trójcy Świętej w Waszyngtonie przyjęli senatora Joe Bidena, uczestniczącego tam w niedzielnej Eucharystii. Wydarzenie to nastąpiło w kilka minut po przyjęciu Komunii św. przez polityka znanego z proaborcyjnych poglądów, a na dwa dni przed oficjalnym zaprzysiężeniem na stanowisko wiceprezydenta USA. Sprawa ta ponownie wywołała debatę na temat konsekwentnego wyznawania wiary przez polityków.
Biskupi amerykańscy już wcześniej wielokrotnie zaznaczali, że poglądy 65-letniego członka Partii Demokratycznej na temat aborcji są sprzeczne z nauczaniem Kościoła. Abp Charles Chaput, metropolita Denver, wezwał Bidena w sierpniu ubiegłego roku do powstrzymania się od przyjmowania Komunii św.
Zdaniem Thomasa Petersa, jednego z autorów blogu American Papist ostatnie zdarzanie dobrze ukazuje rozdźwięk pomiędzy „katolicyzmem z nazwy”, a „katolicyzmem z przekonania”. Ten pierwszy – zdaniem publicysty – zawęża pojęcie katolika do zwykłego opisu technicznego. Zgodnie z tą definicją Biden jest katolikiem. Został bowiem ochrzczony, chodzi na Msze i w odpowiednią rubrykę kwestionariusza osobowego wpisuje „wyznanie katolickie”.
„Katolicyzm z przekonania oznacza natomiast, że wiara katolicka kształtuje życie, jest stosowana na co dzień. W takim rozumieniu Biden nie jest katolikiem. Jest żałosnym ignorantem w sprawach dotyczących wiary i pokazuje, jak mało mu zależy na tym, by wiarę przełożyć na działania w takich sprawach, jak ochrona życia ludzkiego” – napisał Peters.
Źródło: KAI

