Amerykański lekarz George Tiller, który przeprowadzał tzw. późne aborcje, został zastrzelony. Do zamachu doszło w mieście Wichita w stanie Kansas na terenie zboru luterańsko-reformowanego, do którego Tiller uczęszczał, podczas niedzielnego nabożeństwa. Po oddaniu do 67-letniego lekarza-aborcjonisty kilku strzałów zamachowiec wsiadł do samochodu i uciekł.
W trzy godziny po ataku aresztowano osobę podejrzewaną o zamordowanie lekarza. Jak poinformowała policja, 51-letniego mężczyznę zatrzymano w trakcie ucieczki, 170 mil od Wichity.
George Tiller był jednym z najbardziej znanych morderców nienarodzonych dzieci w USA. Jako jeden z niewielu lekarzy przeprowadzał tzw. późne aborcje, nawet po 20. tygodniu ciąży. Pod jego kliniką regularnie organizowano demonstracje. Próbowano też ją wysadzić w powietrze. Pikiety urządzano pod domem lekarza, a nawet zborem luterańskim, do którego należał. W 1993 roku przeprowadzono nieudaną próbę zamachu na życie Tillera, podczas której lekarz został ranny – informuje „Rzeczpospolita”.
George Tiller miał również kłopoty z prawem. W marcu postawiono mu łącznie 19 zarzutów o wykonywanie nielegalnego przerywania ciąży.
Źródło: Rzeczpospolita, tvn24, KAI
Lewicowe media niezmiernie szeroko nagłośniły sprawę zabójstwa aborcjonisty Tillera nazywając sprawę „tragedią”. Czyżby w tej dramatycznej sytuacji zwietrzyły okazję, by wykreować go na męczennika za ideały właściwe dla cywilizacji śmierci?

