Wobec George’a Tillera, amerykańskiego aborcjonisty, który uśmiercił setki dzieci nienarodzonych, jest prowadzone śledztwo w sprawie podejrzenia o zabójstwo. Była pracownica kliniki aborcyjnej w mieście Wichita w stanie Kansas zeznała, że Tiller wraz ze swoją asystentką Shelley Sellą mieli zabić dziecko, które przeżyło aborcję – informuje „Nasz Dziennik”. Czyn był wyjątkowo okrutny, gdyż współpracownica ginekologa miała kilkunastokrotnie przebijać dziecko nożem, dopóki nie przestało dawać oznak życia.
Świadkiem zbrodni była pracownica ośrodka aborcyjnego Tina Davis, która poruszona tym wydarzeniem zrezygnowała z pracy i o wszystkim postanowiła opowiedzieć miejscowym prawnikom. Według niej, Tiller z pewnością już wcześniej dziesiątki razy dopuszczał się podobnych czynów.
Davis była w tym czasie jedynym pracownikiem ośrodka, który posiadał przeszkolenie medyczne. Jej zeznania zatem adwokaci oceniają jako bardzo fachowe i wiarygodne – podkreśla „Nasz Dziennik”. – Kobieta, która przyszła do kliniki, aby poddać się aborcji, była w 35. tygodniu ciąży. Kiedy dziecko się pojawiło, wyraźnie się poruszało – opowiedziała Davis. – Nie mam wątpliwości, że to dziecko urodziło się żywe. To było morderstwo, inaczej się tego nie da nazwać – podsumowała pielęgniarka.
Śledztwo w tej sprawie utrudnia brak ciała zamordowanego dziecka. Ośrodki aborcyjne w USA posiadają bowiem własne krematoria.
Źródło: „Nasz Dziennik”

