Na potwierdzenie swej negatywnej opinii katolicki pisarz zacytował ateistów: „Myślę, że słusznie uczynił włoski związek ateistów, agnostyków i racjonalistów, przyznając mu swoją prześmiewczą nagrodę. Ateiści twierdzą, że film Hausner może pomóc utracić wiarę tym, którzy nie dojrzeli jeszcze do światopoglądu wyzbytego złudzeń i sceptycznego”.
Messori przytoczył również przychylną opinię o „Lourdes” włoskiej masonerii, po czym zauważył: „Cóż więc można powiedzieć o nagrodzie, przyznanej przez katolickich filmowców, należących do uznanego oficjalnie przez Stolicę Apostolską stowarzyszenia? Co rzec o archidiecezji Mediolanu, która postanowiła sponsorować to dzieło, rozpowszechniając je w parafiach?”.
Antyklerykalizm niemieckiej reżyserki jest według niego „radykalny, lecz politycznie poprawny” i właśnie „tego rodzaju zanegowanie wiary – ostre w treści, ale łagodne w formie – mogło zmylić klerykalnych entuzjastów”.
„Radykalny ateizm filmu polega na głoszeniu, że chrześcijaństwo umarło, ponieważ papierek lakmusowy, jakim jest Lourdes, pokazuje, że obumarły trzy cnoty teologiczne, na których się on opierał: umarła Wiara, umarła Nadzieja, umarła i Miłość, mimo pozorów praktykowania jej przez wolontariuszy. Czynią to jednak z miłości do siebie, a nie potrzebujących. Bardziej po to, aby uciec przed nudą, odnaleźć sens albo męża, niż aby pomóc bliźniemu” – zauważył pisarz.
Vittorio Messori, który sanktuarium w Lourdes poświęcił oddzielną książkę, stwierdził na koniec, że miejsce to „jest królestwem boleści, ale także radości, rozpaczy i nadziei, zwątpienia i wiary, egoizmu kupców, oberżystów, zawodowców od opieki i wielkoduszności niezliczonych anonimowych osób”. Tego wszystkiego nie ma w filmie Jessiki Hausner, „tyleż doskonałym technicznie, co jednostronnym w treści” – stwierdził Messori.
Źródło: KAI

