Podjęte przez brytyjski rząd działania, mające ograniczyć liczbę ciąż wśród nieletnich zaowocowały ich podwojeniem. Zmarnowano blisko 6 milionów funtów podatników, które przeznaczono na programy edukacji seksualnej oraz darmowe rozprowadzanie prezerwatyw – donosi Daily Mail.
Badania przeprowadzone przez ministerstwo zdrowia pokazują, że prawdopodobieństwo zajścia w ciążę młodych kobiet, które uczestniczyły w programie rządowym YPDP (Young People’s Development Programme), którego koszt na jedną osobę wynosił 2500 funtów, jest „znacznie” większe aniżeli w przypadku dziewcząt, które w takich programach nie brały udziału, ani też nie korzystały z darmowych środków antykoncepcyjnych.
16 proc. dziewcząt biorących udział w rządowym programie zaszło w ciążę, podczas gdy odsetek takich przypadków wśród dziewcząt biorących udział w innych programach wynosi 6 proc.
Zdaniem ekspertów rządowy program YPDP nie powiódł się ponieważ mniej śmiałe dziewczęta były narażone na kontakt z bardziej rozwiązłymi. Z powodu ich presji dziewczęta te decydowały się na współżycie, a w konsekwencji zachodziły w ciążę.
YPDP, który kosztował podatników 5,9 mln funtów miał także ograniczyć pijaństwo i narkomanię wśród nastolatków. Jednak nie przyniósł pożądanych skutków, stąd rząd z niego zrezygnował.
Podobne działania podjęto w Nowym Jorku w USA, gdzie rzekomo udało się ograniczyć liczbę niechcianych ciąż wśród nastolatek. Jednak tego typu działania w innych stanach przyniosły więcej szkód niż korzyści.
W Wielkiej Brytanii w programie YPDP w ciągu trzech lat jego trwania wzięło udział 2371 nastolatków, wytypowanych jako „grupy ryzyka” przez pracowników socjalnych, nauczycieli oraz pracowników służby zdrowia.
Źródło: The Daily Mail, AS.

