Angielskiej pielęgniarce Helen Slatter pracodawca polecił, by zdjęła z szyi krzyżyk, ponieważ może on stać się „siedliskiem infekcji” i „potencjalną bronią” – czytamy na portalu rp.pl. Slatter pracująca przy pobieraniu próbek krwi w szpitalu w Gloucestershire odmówiła i złożyła wymówienie. Krzyżyk nosiła pod ubraniem ochronnym.
Mimo że szpital publicznej służby zdrowia (NHS) zapewniał, iż powodem wydania jej takiego polecenia były względy bezpieczeństwa, a nie wiary, Slatter oświadczyła, że została postawiona przed wyborem pomiędzy dochowaniem wiary a utrzymaniem pracy.
– Dano mi wyraźnie do zrozumienia, że jeśli następnym razem stawię się w pracy z krzyżykiem na szyi, to zostanę odesłana do domu – powiedziała Slatter lokalnej gazecie „Gloucestershire Echo”.
Helen Slatter oświadczyła, że noszenie krzyżyka na szyi dużo dla niej, jako chrześcijanki znaczy. – Jeśli krzyżyk jest dla pracodawcy aż tak ważną kwestią, to dlaczego nie powiedziano mi o tym w czasie rozmowy kwalifikacyjnej? – pytała.
To nie pierwszy przypadek dyskryminowania chrześcijan w Wielkiej Brytanii W ubiegłym roku wobec innej pielęgniarki – Caroline Petrie z hrabstwa Somerset – placówka zdrowia wszczęła postępowanie dyscyplinarne po tym, jak pacjentka, którą odwiedziła w domu, poskarżyła się na opiekunkę, że wyraziła chęć pomodlenia się za nią. Sprawa została załatwiona polubownie, choć Petrie upomniano.
Wcześniej stewardesa British Airways Nadia Eweida starła się z liniami, które nakazały jej zdjęcie krzyżyka wielkości monety 10-pensowej (podobnej rozmiarem do złotówki). Tym razem BA ustąpiły i zezwoliły, by pracownicy nosili „religijne symbole” – podaje rp.pl.
Źródło: rp.pl

