Powiększa się lista chrześcijan szykanowanych w Wielkiej Brytanii za wiarę. Nauczycielka matematyki, która uczyła chorą na białaczkę dziewczynkę została zwolniona z pracy za to, że mówiła o cudach i zaproponowała wspólną modlitwę. Jej obroną zajęło się Chrześcijańskie Centrum Prawnicze.
Nauczycielka Olive Jones udzielała korepetycji z matematyki w domach uczniów obłożnie chorych, którzy nie mogą uczęszczać do szkoły. Podczas jednej z takich wizyt zaproponowała matce chorej na białaczkę uczennicy wspólną modlitwę za córkę. Kobieta odparła, że jest to niemożliwe, bo są ateistkami. Widząc reakcję matki nauczycielka więcej takiej propozycji nie składała, choć kilka razy wspominała dziewczynie o cudownych uzdrowieniach.
Rodzice dziewczynki złożyli skargę na nauczycielkę w Oak Hill Short Stay School oraz do nauczycielskiego biura pośrednictwa pracy w Nailsea, w hrabstwie North Somerset.
Pracodawcy nauczycielki poinformowali ją, że ma więcej nie przychodzić do pracy, gdyż zgodnie z obowiązującymi przepisami, złożenie propozycji wspólnej modlitwy mogło być odebrane jako „prześladowanie”, a to jest przestępstwem kryminalnym.
Jones obawia się, że ten incydent może w znacznym stopniu zaważyć na jej przyszłości zawodowej. Trudno bowiem będzie jej zyskać pochlebne referencje niezbędne do następnej pracy. – Dziwię się, że kraj o tak silnej tradycji chrześcijańskiej stał się krajem, w którym trudno mówić o swoich przekonaniach – skomentowała decyzję pracodawcy.
Tymczasem rodzice 14-letniej dziewczynki Paddy i Stephanie Lynchowie tłumaczą motywy swojego postępowania tym, że ich córka po wizycie nauczycielki była w bardzo złym stanie. Przeżywała traumę z powodu tego, co jej powiedziała Jones. Podobno po śmierci bliskiego przyjaciela dziewczynki nauczycielka powiedziała, że umierający młodzi ludzie idą do nieba.
Rodzice dziewczyny zarzucali nauczycielce, że zajęcia z nią były ciężarem dla ich córki. Zarzucali jej także to, że ignorowała ich napomnienia, by nie modlić się za córkę i by w ogóle nie mówić o sprawach wiary.
Gazeta „The Daily Mail” komentując to zdarzenie uznała, że reakcje rodziców dziewczynki i szkoły, podobnie jak analogiczne reakcje innych pracodawców, wynikają z „obowiązkowego przyjęcia nowej, państwowej religii równości i różnorodności”.
„Oficjalne regulaminy wewnętrzne – czytamy w artykule – które mogą być podstawą prawną, w oparciu o którą pracodawcy podejmują czynności dyscyplinarne względem podwładnych, a które są dołączane do umów o pracę, zobowiązują miliony urzędników do promowania równości i poszanowania różnorodności”.
Gazeta zwróciła także uwagę, że poparcie udzielone nauczycielce oraz publiczna presja wywierana przez różne grupy nacisku mogą jej pomóc wygrać proces, podobnie jak pomogły pielęgniarce, zwolnionej dyscyplinarnie z pracy za propozycję modlitwy złożonej pewnej staruszce. „Jednak – napisała gazeta – nie zmienia to faktu, że kraj przejmują fanatycy, będący zwolennikami »poprawności politycznej«”.
Źródło: LifeSiteNews.com, AS

