Schorowana, poruszająca się na wózku kobieta, Alison Davis, domaga się zmiany przyjętych kilka miesięcy temu przez Izbę Lordów wytycznych, liberalizujących przepisy o wspomaganym samobójstwie. Od tej pory krewni chorego, którzy pomagają mu umrzeć, nie są już karani za wyjątkiem przypadków udowodnienia, że „samobójstwo” zostało przeprowadzone wbrew woli chorego.
Zdaniem Davis liberalizacja przepisów jest niedopuszczalna – zaznacza „Rzeczpospolita”. – Wytyczne są nie fair. Dyskryminują ludzi cierpiących, którzy zasługują na taką samą ochronę życia jak zdrowi. Nie można czegoś takiego wprowadzić w cywilizowanym społeczeństwie – napisała we wniosku do Sądu Najwyższego.
Davis stara się obalić decyzję lordów, podważając wiarygodność szefa Sądu Najwyższego Lorda Phillipsa, który kilka miesięcy temu, jeszcze zanim zajął obecne stanowisko, przeforsował w Izbie Lordów przyjęcie wspomnianych wytycznych.
Kobieta pragnie udowodnić stronniczość Philipsa. Powołuje się przy tym na wywiad, jakiego udzielił on gazecie „Daily Telegraph”. – Mam wielką sympatię dla każdego, kto cierpiąc na straszliwą chorobę, decyduje się na zakończenie życia w szybszy sposób, aby zaoszczędzić bólu sobie i bliskim – stwierdził sędzia.
Ta wypowiedź zdaniem Davis wykazuje, że Phillips działał z pobudek ideologicznych, zatem decyzja podjęta przez Izbę Lordów jest niekonstytucyjna.
Alison Davis cierpi na szereg niezwykle bolesnych i uciążliwych schorzeń i wcześniej sama wielokrotnie podejmowała próby samobójcze. Truła się i podcinała sobie żyły. Za każdym razem ratowano ją. W końcu dzięki wsparciu przyjaciół znalazła cel w życiu: pomoc finansową dla niepełnosprawnych dzieci w Indiach. – Gdybym wtedy umarła, straciłabym najlepsze lata mojego życia – mówi dziś.
Źródło: „Rzeczpospolita”

