Najmłodsze dzieci w ramach seksedukacji będą uczyć się o częściach ciała człowieka, dojrzewaniu, a także o tym, jak mówić o swoich uczuciach i przyjaźni. Uczniowie szkół średnich – według założeń – mają dowiedzieć się, jak ważny jest stały związek, a także "jak ryzykowne zachowania seksualne mogą prowadzić do chorób i niechcianej ciąży".
Rząd uzasadnia, że o tym, iż taki typ edukacji powinien być obowiązkowy, zadecydowały badania na temat seksu i narkotyków przeprowadzone w szkołach. W ankietach wielu uczniów miało twierdzić, że wie zbyt mało o "bezpiecznym seksie", "zdrowiu reprodukcyjnym" i podejmowaniu odpowiedzialnych wyborów.
Celem edukacji ma być obniżenie ilości ciąży wśród nastolatek, „Nasz Dziennik” podkreśla jednak, że argument ten jest nietrafiony. Pomimo najbardziej zaawansowanych pakietów edukacyjnych dotyczących wychowania seksualnego odsetek nastolatek w ciąży jest na Wyspach najwyższy spośród wszystkich państw zachodniej Europy.
Źródło: „Nasz Dziennik”

