Zakład Transportu Miejskiego w Warszawie wyraził zgodę na reklamowanie w autobusach strony internetowej promującej w wyjątkowo ordynarny sposób środki poronne. Sprawą zajmie się Główny Inspektorat Farmaceutyczny, a może i prokuratura… – donosi „Nasz Dziennik”. Promowanie środków poronnych jest sprzeczne z polskim prawem farmaceutycznym.
"Zaliczyłeś wpadkę? Trzymaj się nas" – tego typu niedwuznaczne teksty znajdują się na uchwytach w stołecznych autobusach. Reklamowana strona internetowa w perfidny sposób promuje antykoncepcję i środki poronne – czytamy w „Naszym Dzienniku”.
Według „NDz”, Zakład Transportu Miejskiego, mający decydujący głos w kwestii dopuszczania danej reklamy do obiegu, nie bardzo widzi, na czym polega problem. – Słyszałem o tej sprawie – mówi Igor Krajnow, rzecznik prasowy ZTM w Warszawie. – Z tym że w samej reklamie nie ma nic kontrowersyjnego, ale takie sygnały rzeczywiście do nas docierały – przyznaje rzecznik. Zdaniem Krajnowa, reklama nie jest "zachęcaniem ani nakłanianiem do czegokolwiek", dlatego ZTM nie bierze odpowiedzialności za jakiekolwiek potencjalne działania z niej wynikające.
Autobusowymi reklamami i społecznie szkodliwą stroną internetową obiecał się zająć także Główny Inspektorat Farmaceutyczny. Zofia Ulz, główny inspektor farmaceutyczny, potwierdza, że reklamowanie antykoncepcji i środków poronnych jest sprzeczne z prawem – informuje „Nasz Dziennik”. – Wszystkie środki wczesnoporonne są na receptę – przypomina Ulz. – Nie wolno reklamować produktów leczniczych, które są wydawane na podstawie recept lekarskich: to wynika z prawa farmaceutycznego. Więc jeśli jest reklamowany jakikolwiek środek, wypisywany przez lekarza, jest to działalność zabroniona i zawsze w takim przypadku wydaję decyzje o zaprzestaniu ukazywania się reklamy – podkreśla.
Zofia Ulz deklaruje, że jak tylko zapozna się szczegółowo ze sprawą, zostanie wszczęte postępowanie w Głównym Inspektoracie Farmaceutycznym i wydana będzie odpowiednia decyzja.
Ze względu na podawanie na stronie internetowej numerów telefonu konkretnych lekarzy, mogących "udzielić pomocy", doniesienie ma trafić także do Naczelnej Izby Lekarskiej. – Jak dostanę taką informację, że to jest tu i tu, w konkretnych miejscach, momentalnie zostanie wszczęte postępowanie. To jest nielegalna działalność i ona podlega kontroli oraz ściganiu przez organa ścigania. Natomiast w aspekcie prawa farmaceutycznego my możemy tutaj coś ewentualnie dodać, żeby wspomóc te organa – zapowiada główny inspektor farmaceutyczny.
Źródło: „Nasz Dziennik”

