Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskich liczba rozwodów zwiększyła się o blisko 30 proc. w latach 2004-2006 – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Według "Naszego Dziennika", który publikuje te alarmujące dane, czynnikiem prowadzącym do rozpadu rodzin mogą być długoterminowe wyjazdy w celach zarobkowych.
Poseł Andrzej Mańka (LPR) z sejmowej Komisji Polityki Społecznej uważa, że są dwa podstawowe rodzaje problemów związanych z wyjazdami zagranicznymi w celach zarobkowych – czytamy w "NDz". – Pierwszą sprawą jest problem, który dotyka rodzin funkcjonujących w Polsce. Jedno z małżonków lub nawet dwoje wyjeżdża za granicę, a dzieci zostają pod opieką dziadków. To niewątpliwie ma bardzo negatywny wpływ na całość tego związku i na rozwój emocjonalny dzieci – podkreśla poseł.
– Po drugie, młodzi ludzie wyjeżdżają za granicę i w związku z tym przekładają decyzję o podjęciu życia małżeńskiego. Kończy się to w ten sposób, że w ogóle rodzina nie powstaje albo w bardzo późnym wieku pojawiają się dzieci, co również ma negatywny wpływ na demografię w naszym kraju – ocenia parlamentarzysta.
Według posła Mańki, ludzie żyjący w długiej rozłące z czasem przyzwyczajają się do nowego stylu życia. – Pojawiają się – co naturalne – nowe znajomości i to prowadzi do rozpadu małżeństw – podkreśla cytowany przez "Nasz Dziennik", poseł.
– Trwała rodzina jest warunkiem dobrze funkcjonującego państwa. Dlatego powinniśmy robić wszystko, aby przeciwdziałać tej dużej fali emigracji – konkluduje Andrzej Mańka.
(źródło: Nasz Dziennik)

