W Mediolanie mieszka około 100 tys. wyznawców Mahometa, którzy od dwudziestu lat bezskutecznie starają się o uzyskanie pozwolenia na budowę meczetu. Przeciwne tej idei są władze miasta i sami obywatele. Muzułmanie skarżą się, że w północnej części Włoch panuje silna „islamofobia”, głównie za sprawą działającej tutaj prężnie antyimigracyjnej Ligi Północnej.
Zabiegi muzułmanów, starających się bezskutecznie o uzyskanie pozwolenia na budowę pierwszego w Mediolanie meczetu, poparli nieoczekiwanie hierarchowie lokalnego Kościoła katolickiego. Zdaniem kard. Dionigiego Tettamanzi, „muzułmanie mają prawo do praktykowania swojej wiary przy jednoczesnym poszanowaniu prawa”. Hierarcha dodał, że „często kwestia budowy meczetu zostaje zniekształcona z powodów politycznych, a przecież może się ona stać instrumentem zgodnego współżycia społecznego”.
Rzecznik diecezji mediolańskiej, ks. Davide Milani potwierdził, że stanowisko kardynała popiera episkopat, który uważa, iż każdy powinien mieć zapewnioną wolność religijną.
Przeciwni tej idei są politycy zasiadający w parlamencie krajowym oraz władze miasta. Deputowany Ricardo De Corato z Partii Wolności, piastujący także funkcją zastępcy burmistrza Mediolanu, zarzucił lokalnej wspólnocie muzułmańskiej, że jest bardzo blisko związana z fundamentalistycznym dżihadem. Powiedział również, że władze mogą ewentualnie przeprowadzić referendum w sprawie udzielenia lub nie pozwolenia na budowę meczetu.
Matteo Salvini, członek parlamentu europejskiego, wywodzący się z Ligi Północnej mówi, że w mieście jest wielu wyznawców judaizmu, buddyzmu, protestantyzmu itp. i nigdy nie było z nimi problemów. Problem jest tylko z muzułmanami. W ub. roku aresztowano wielu islamskich imigrantów pod zarzutem przynależności do organizacji terrorystycznych. W listopadzie zatrzymano dwóch Pakistańczyków pod zarzutem sfinansowania ataków terrorystycznych w Bombaju, w 2008 r., wyniku którego zginęły 173 osoby. Niedawno w Mediolanie sędzia wydał 17 nakazów aresztowań ludzi oskarżonych o wyłożenie ponad 1 mln euro na finansowanie działalności terrorystycznej w Algierii.
Do Salviniego nie przemawiają argumenty socjologów, że każdy ma prawo do praktykowania religii. Dla niego islam jest czymś więcej niż religią. Jest to „narzędzie szerzenia pewnego stylu życia i poglądów politycznych, które są sprzeczne z zachodnią demokracją”.
Przedstawiciele lokalnych władz odmawiają spotkania z przedstawicielami wspólnoty muzułmańskiej, ubiegającymi się o uzyskanie pozwolenia na zakup gruntów i budowę meczetu. Muzułmanie skarżą się, że uzyskanie pozwolenia graniczyłoby z cudem, gdyż nie wystarczy tylko jeden dokument, ale trzeba zgromadzić pełną dokumentację i uzyskać mnóstwo pozwoleń na każdym etapie realizacji projektu.
Źródło: Christian Science Monitor, AS
Komentarz PiotrSkaga.pl:

