Fakt, że naukowcom nie udało się dotąd sporządzić kopii Całunu Turyńskiego świadczy o tym, że płótno przechowywane w Turynie jest autentyczne. To jeden z argumentów, który Andrea Tornielli, watykanista dziennika „Il Giornale”, przytacza dla uzasadnienia swego przekonania, że „na 99,9 procent Całun jest autentyczny”.
„To płótno, w które w I wieku naszej ery, owinięte było ciało Jezusa Chrystusa” – mówi Tornielli w wywiadzie dla portalu katolickiego „ilsussidriario.it”. Głównym argumentem pozostaje jednak według niego fakt, że nikt nie jest w stanie wyjaśnić, jak doszło do tego, że na płótnie odcisnął się taki a nie inny obraz.
„Gdybyśmy mieli do czynienia z fałszerstwem z okresu średniowiecza, jak twierdzą niektórzy, jego autor musiałby być Supermanem. Średniowieczny fałszerz musiałby posypać Całun pyłkami, które w trzech czwartych pochodzą z terenu Bliskiego Wschodu, a w niektórych przypadkach występują wyłącznie w okolicach Jerozolimy. Z kolei średniowieczny fałszerz musiałby odróżniać trzy rodzaje krwi: z żyły, z arterii i post-mortem, jakie znaleziono na płótnie” – mówi Tornielli.
„Naukowcy prowadzą swoje badania. Nikomu jednak nie udało się zrobić kopii Całunu… Opierając się wyłącznie na rachunku prawdopodobieństwa, Całun na 99,9% jest autentyczny” – uważa włoski watykanista. Wydał on właśnie w turyńskiej oficynie Gribaudi książkę na temat Całunu Turyńskiego pod tytułem „Całun. Dochodzenie w sprawie tajemnicy”.
Źródło: KAI

